Spis treści
ToggleUnia Europejska długo pracowała nad pierwszą na świecie ustawą o AI i stało się. Europosłowie przyjęli projekt AI Act, który szeroko reguluje sztuczną inteligencję. Na ostatniej prostej pojawiły się jednak poprawki, które – paradoksalnie – miały wprowadzić w Europie inwigilację rodem z Chin. Nie przeszły.
AI Act – pierwsze na świecie prawo dotyczące sztucznej inteligencji
Może Stany Zjednoczone i Chiny przodują w tworzeniu sztucznej inteligencji, ale to Unia Europejska jako pierwsza zamierza ją uregulować. AI Act nakłada na dostawców odpowiedzialność za audyt i przejrzystość ich produktów oraz ochronę praw autorskich i demokratycznych wartości. W skrócie: ustawa ogranicza potencjalnie negatywne skutki SI w wielu obszarach naszego życia.
Nowe prawo podzieli systemy sztucznej inteligencji na cztery poziomy ryzyka. Od jego braku, przez ograniczone zagrożenie, aż po stopień nie do zaakceptowania. Te ostatnie to m.in. AI, które biometrycznie kategoryzują ludzi, przewidują popełnienie przestępstwa przez konkretne osoby czy na potrzeby służb domyślają się emocji. Nie zostaną one dopuszczone do działania na terenie Unii.
Kontrowersje wokół AI Act
Pracę nad AI Act rozpoczęły się już w 2018 roku. Wtedy nie wzbudziły one większego zainteresowania – były wiatrem przyszłości. Dzisiaj są rzeczywistością. Nagły rozwój chatbotów, z popularnym ChatGPT na czele, rozpoczął dyskusję o miejscu człowieka w świecie sztucznej inteligencji.
Sam Altman, założyciel OpenAI, kilka dni wcześniej sam nawoływał do uregulowania jego branży. Później jednak zagroził wycofaniem ChatGPT z Europy, jeśli jego firma “nie będzie w stanie dostosować się do nowych przepisów”. Podobny niepokój wyraża Google, który zatrzymał premierę swojego chatbota AI Bard. Unia jednak nic sobie nie robi z podwójnej gry korporacji technologicznych i prawo przyjęła w takiej formie, jak uważała.
W ostatniej chwili Europejska Partia Ludowa próbowała dodać do ustawy jeszcze kilka kontrowersyjnych fragmentów. Miały one pozwolić służbom skanowanie twarzy przechodniów na żywo. System mógł działać tak jak w Chinach, gdzie kamery klasyfikują obywateli na podstawie ich zachowania, a później muszą oni liczyć się ze skutkami “oceny społecznej”, która popycha ich w górę lub w dół hierarchii.
Źródło: Rzeczpospolita








Zostaw odpowiedź