Spis treści
ToggleSensacyjne doniesienie o tym, jakoby to polski jacht miał stać za wysadzeniem gazociągu, wstrząsnęły opinią publiczną. Jednak ustalenia prokuratury rzucają na sprawę nowe światło i przybliżają nas do poznania prawdy o ataku na Nord Stream 2.
Andromeda wysadziła rury?
Zdaniem śledczych z Pomorskiego Wydziału Prokuratury Krajowej nie ma dowodów na to, że do wybuchu doprowadziła załoga jachtu “Andromeda”. Według ustaleń prokuratorów, jacht przypłynął z niemieckiej wyspy Rugia. Załogę stanowiło sześć osób bułgarskiej narodowości.
Zacumowali w jednym z polskich portów, a 12 godzin później opuścili nasze wody terytorialne.
“Z ustaleń śledztwa wynika, że podczas postoju jachtu w polskim porcie nie dokonywano na jego pokład załadunku żadnych przedmiotów, a załoga jachtu była poddana kontroli przez polską Straż Graniczną” – poinformowała prokuratura w rozmowie z Rzeczpospolitą.
Innego zdania są dziennikarze amerykańskiego Wall Street Journal. Według ich ustaleń “Andromeda” pływała w okolicy każdego z miejsc, w których nastąpiły wybuchy.
Niemcy nie odsłaniają kart
Mimo że polska i niemiecka prokuratura współpracują przy wyjaśnianiu ataku na gazociąg, to zdają się mieć kompletnie inne interesy. W połowie maja zorganizowano spotkanie pomiędzy obiema stronami. Zachodni urzędnicy ponoć dużo chętniej zadawali pytania, niż na nie odpowiadali.
“Pytań związanych między innymi z jachtem i jego załogą było wiele. Nie wiem, na jakiej podstawie niemieccy śledczy formułują tezę, jakoby Polska stanowiła „hub logistyczny dla operacji wysadzenia Nord Stream”, ponieważ pytali o wiele elementarnych faktów, chyba nie posiadając o nich wiedzy” – powiedziała osoba dobrze znająca sprawę.
Teoria niemieckich śledczych zdaje się nie mieć potwierdzenia w faktach. Przeprowadzenie takiego ataku przy pomocy małego jachtu i nielicznej załogi jest mało prawdopodobne.
“Andromeda” nie byłaby w stanie przewieźć setek kilogramów ładunków, potrzebnych do wysadzenia gazociągu. Ponadto na pokładzie nie znaleziono sprzętu, który pomógł by opuścić materiały wybuchowe na odpowiednią głębokość.
Jacht to fałszywy trop?
Informator Rzeczpospolitej sugeruje, że obecność “Andromedy” w okolicy Nord Stream 2 mogła nie być przypadkowa.
“Może miała właśnie skierować sprawę na ślepy tor? Takie ładunki mogły być założone np. miesiąc wcześniej, a odpalone – zdetonowane zdalnie – w dowolnym dniu” – powiedział.
Według informacji do których dotarły niemieckie media, wynajem jachtu miał być opłacony przez ukraińską spółkę “Feeria Lwów”. Śledczy sugerują, że ta firma może służyć jako przykrywka SBU.
Źródło: Rzeczpospolita








Zostaw odpowiedź