Spis treści
ToggleProkremlowska agencja RIA Nowosti twierdzi, że Ukraina hodowała “dużą liczbę szarańczy” w specjalnej “bojowej” odmianie. Do rzekomego “odkrycia” doszło na terenie samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej anektowanej przez Rosję i nieuznawanej przez niemal całą resztę świata.
Szarańcza w służbie ukraińskiej armii
Jakiś czas temu RIA Nowosti oznajmiła, że w tzw. Ługańskiej Republice Ludowej znaleziono dokumenty mówiące o współpracy amerykańskiego uniwersytetu i ukraińskiej armii. Projekt miał dotyczyć “wykorzystania szarańczy do celów bojowych”.
Rosjanie uważają, że “owady bojowe” trafiły do gospodarstwa rybnego w okolicy Stanicy Ługańskiej. Stamtąd, w 2019 roku, inwazja szarańczy miała nawiedzić obwód ługański (ówcześnie kontrolowany przez Ukrainę) i rostowski (w Rosji).
Klasyka rosyjskiej propagandy
Biełsat, białoruska stacja telewizyjna, podała że rosyjska propaganda od początku wojny szuka śladów podobnych eksperymentów militarnych. Wcześniej, według Moskwy, miały to być “komary bojowe” albo zainfekowane nietoperze.
Wtedy też rosyjski minister obrony Siergiej Szojgu przekonywał, że Ukraina zamierza użyć “brudnej bomby”. Miała ona zawierać materiał radioaktywny. Nic takiego się nie wydarzyło. Według Kijowa jest to taktyka propagandowa, którą Moskwa usprawiedliwia swoje własne ataki.
Źródło: Wprost








Zostaw odpowiedź