W czwartek, 25. maja, białoruski dyktator Aleksandr Łukaszenka poinformował, że transport rosyjskiej broni jądrowej na Białoruś już się rozpoczął. Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden odniósł się do tej sytuacji. Jego reakcja na te działania jest “skrajnie negatywna”.
Przyspieszenie działań
Ministerstwa obrony Rosji i Białorusi podpisały w czwartek umowę, która ma przyspieszyć akcję rozmieszczenia rosyjskiej taktycznej broni jądrowej na terytorium Białorusi. Rosyjski minister obrony, Siergiej Szojgu zapewnił, że to oni w dalszym ciągu będą mieli kontrolę nad rakietami. Rozpoczęte działania wiążą się z tym, iż Rosja jeszcze bardziej podporządkuje sobie białoruską armię, a Białoruś stanie się wówczas pierwszym krajem po upadku ZSRR, który będzie miał w swoim arsenale ładunki nuklearne.
Plan translokacji został ogłoszony przez Kreml 25. marca. Zapowiedział on, że rosyjska broń będzie przechowywana tam w specjalnych magazynach, których budowa zakończy się 1. lipca. Wygląda jednak na to, że prace przebiegły szybciej niż zakładano i operację przenoszenia ładunków rozpoczęto miesiąc wcześniej.
Fala argumentów
Podczas publicznego ogłaszania operacji, Putin tłumaczył ją zasłaniając się białoruskim dyktatorem, który rzekomo “domagał się” tego. Pojawiły się wątpliwości, czy takie działania są zgodne z układem o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. I na to Kreml znalazł wytłumaczenie. Jego zdaniem USA także rozmieściły swoje rakiety na terytoriach sojuszników w Europie, co nie spotkało się z krytyką opinii publicznej.
Jasny sygnał
Dziennikarz Polskiego Radia Marek Wałkuski zapytał prezydenta Stanów Zjednoczonych o opinię na ten temat. Joe Biden określił sytuację jako wyjątkowo negatywną. To jasny sygnał potępienia dla Kremla. Rzeczniczka Białego Domu Karine Jean-Pierre zapowiedziała, że USA będzie monitorować tę sytuację, ale na ten moment nie widzą podstaw do zmiany postawy nuklearnej.
Źródło: Onet.pl, rmf24.pl