W ubiegły czwartek, warszawscy policjanci zatrzymali 26-letniego obywatela Gruzji, który w bagażniku swojego samochodu wiózł 55-letniego Syryjczyka. Ze wstępnych ustaleń wynika, że ten próbował przedostać się do Niemiec.
Nieudane kłamstwo
Do zatrzymania kierowcy Skody Fabi doszło na Wisłostradzie. Mężczyzna, poproszony przez funkcjonariusza drogówki o otwarcie bagażnika, początkowo odmówił wykonania czynności, tłumacząc się usterką mechanizmu. Policjanci odsłonili jednak roletę, pod którą ukrywał się 55-letni obywatel Syrii.
Niebezpieczna podróż
Mężczyzna był w złym stanie psychofizycznym. Nie potrafił samodzielnie wydostać się z bagażnika. Z uwagi na odwodnienie, silne osłabienie, a nawet drgawki, policjanci udzielili mu niezbędnej pomocy przedmedycznej.
Została wezwana karetka. Po wstępnych badaniach, obaj mężczyźni zostali zatrzymani i przewiezieni do najbliższej jednostki policji w celu kontynuowania czynności prawnych.
Różne wersje wydarzeń
Ze wstępnych zeznań wynika, że Syryjczyk dostał się do Polski przez Dubaj, Rosję i Białoruś. Na granicy białorusko-polskiej wsiadł do samochodu 26-letniego Gruzina, który za 4,5 tysiąca dolarów miał go przewieźć do Niemiec. Wersje obu panów nie są jednak takie same. Trwa postępowanie wyjaśniające okoliczności.
Konsekwencje
Prokuratura wniosła o tymczasowy areszt mężczyzn na okres 3 miesięcy. Postawione zostały zarzuty w tej sprawie. Grudzińskiemu przemytnikowi grozi do 8 lat więzienia za zorganizowanie nielegalnego przekroczenia granicy. Natomiast imigrantowi z Syrii do 2 lat pozbawienia wolności za samo jej przekroczenie.
Bezpieczeństwo granic naszego kraju w dobie destabilizacji geopolitycznej jest bardzo ważne. Każda próba nielegalnego przekroczenia granicy czy przemytu powinna zostać jak najszybciej udaremniona. Czwartkowa sytuacja pokazała, że takie działania są niebezpieczne nie tylko dla państwa, ale również dla samego przemycanego imigranta.
Źródło: PAP