Po zatrzymaniu przez jednego z członków grupy, Schreiber chwyciła za gaśnicę i obsypała go proszkiem. Sytuacja spotkała się z krytyką, a organizacja, która opublikowała nagranie z zajścia, zaznaczyła, że takie zachowanie jest absolutnie nieakceptowalne.
Prokuratura wszczyna śledztwo, celebrytka grzmi ws. aktywistów
Po zgłoszeniu incydentu przez grupę, stołeczna policja została powiadomiona o sprawie. Prokuratura Okręgowa w Warszawie rozpoczęła dochodzenie i czeka na oficjalne stanowisko organizacji. Aktywistka w mediach społecznościowych broniła swojego działania, podkreślając, że miała „więcej odwagi” niż ci, którzy krytykują blokady ulic, ale nie podejmują żadnych działań.
Organizacja przypomniała, że w ramach swoich protestów zawsze dba o bezpieczeństwo, zapewniając komunikację z kierowcami i udostępniając drogę dla karetek. Zwrócili jednak uwagę, że działanie Schreiber miało na celu wyrządzenie krzywdy drugiemu człowiekowi.
Schreiber tłumaczy się z ataku
Marianna Schreiber, w odpowiedzi na krytykę, stwierdziła, że jej protest był wyrazem sprzeciwu wobec „bandytyzmu” organizacji, która jej zdaniem „naraża życie ludzi”. Podkreśliła, że nie zamierza milczeć i będzie kontynuować walkę z tymi, którzy według niej „blokują życie społeczne”.
„Ile mamy czekać? Aż ktoś zginie? Protestuje przeciwko bezwzględnym terror***stom. Protestuję przeciwko wynajmowaniu im 190-metrowego lokalu na Kruczej 17 za 3 tysiące zł. Protestuje przeciwko bezradności wobec bandytyzmu na niewinnych ludziach” – komentowała we wpisie na portalu X.
Akcja Schreiber spotkała się z dużym zainteresowaniem w mediach i wśród internautów. Część komentujących jej zachowanie poparła, twierdząc, że protesty grupy rzeczywiście mogą stwarzać zagrożenie (np. blokują przejazd karetek), podczas gdy inni potępili jej działanie.
Co ciekawe, to już drugi głośny “incydent gaśnicowy”, do którego doszło 12 grudnia. W czwartek minął bowiem dokładnie rok, odkąd Grzegorz Braun zgasił świece chanukowe w budynku sejmu.
Źródło: Interia.pl