Spis treści
ToggleRząd Wenezueli płaci swoim obywatelom za tworzenie propagandowych wpisów w mediach społecznościowych. Kim są cyfrowi żołnierze, którzy prowadzą zbiorową narrację zwalczającą Zachód i innych wrogów ojczyzny na Twitterze?
Wenezuela szerzy propagandę na Twitterze
Według informacji serwisu BBC.com, Wenezuela coraz mocniej angażuje się w działania propagandowe w Internecie. Opłaca ona cyfrowych żołnierzy, którzy w mediach społecznościowych wychwalają poczynania prezydenta i rządu.
Każdego dnia na Twitterze pod państwowym “hasztagiem dnia” pojawiają się setki wpisów, które w pochlebny sposób opisują codzienność mieszkańców Wenezueli. Swoimi pozytywnymi opiniami dotyczącymi działalności rządu wymieniają się nie tylko państwowi urzędnicy i wyznawcy reżimu Nicolasa Maduro, ale także “cyfrowe wojsko”.
– Chodzi o utrzymanie zbiorowej narracji. Walka z wrogiem [Zachodem] nieustannie trwa – tłumaczy zjawisko prof. Félix Seijas z Centralnego Uniwersytetu Wenezueli. Wspólny ton armii szerzącej nieprawdziwe informacje ma mieszać w głowie mieszkańcom kraju, a także stanowić odpowiedź na negatywne komentarze międzynarodowych wrogów południowoamerykańskiego państwa.
Kim są “cyfrowi żołnierze” Wenezueli?
BBC dotarło do jednego z twórców propagandowych treści. Mężczyzna o pseudonimie Rafael ma 59 lat i podejmuje się różnych działań w sieci. Jedną z nich jest właśnie służba w obronie dobrego imienia państwa, choć jak sam przyznaje daleko mu do zwolenników rządu Maduro. Twierdzi on m.in., że pensje pracownicze są za małe, prezydent nie ma charyzmy, a jego pracownicy dopuszczają się arbitralnych aresztowań.
Na czym polega internetowa praca Rafaela, który na co dzień żyje z funkcji ochroniarza w prywatnej firmie? – Musisz umieszczać wpisy, by nie zostać zablokowanym. Robię około 100 wpisów rano i kolejnych 100 po południu – wyjaśnia. Rafael wspiera rząd dla niewielkiej miesięcznej pensji dziesięciu dolarów (42zł), która w realiach zwykłego obywatela Wenezueli jest na wagę złota.
Przy podstawowych zarobkach 80 dolarów mężczyzna może przeznaczyć dodatkową wypłatę m.in. na opłacenie rachunku za telefon lub niewielką ilość podstawowej żywności.
Kolektyw i nie pierwszy atak na wolność słowa w Wenezueli
BBC Trending wykryło kilka prywatnych grup działających m.in. na Facebooku. Liczą one od 700 do 3000 członków, którzy zachęcają się nawzajem do tweetowania. Właśnie w ten sposób przed kilkoma laty z działalnością zapoznał się skuszony przez pieniądze Rafael.
Im więcej osób, tym większa szansa, że fake newsy spowodują chaos w głowach zwykłych obywateli. – To bardzo niebezpieczne, ponieważ kiedy widzisz, co jest trendy i widzisz, że większość hashtagów rzekomo wspiera rząd, trudno jest wiedzieć, co tak naprawdę dzieje się w kraju – wyjaśnia Marivi Vazquez z ProBox, organizacji pozarządowej zwalczającej dezinformację.
Warto przypomnieć, że to nie pierwszy udokumentowany przypadek szerzenia nieprawdziwych wiadomości w Wenezueli. Na początku roku głośno było o wykorzystywaniu przez rząd Maduro sztucznej inteligencji, do produkcji fałszywych nagrań.
Źródło: BBC








Zostaw odpowiedź